Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Sokole Kuźnica

Właśnie wróciliśmy z kolejnej sesji treningowej w zaprzyjaźnionym ośrodku wypoczynkowym nad Zalewem Koronowskim Sokole.
Jeździmy tam od bodaj trzech lat i niezmiennie spotykamy się z cudowną, rodzinną atmosferą, że o doskonałym wyżywieniu nawet nie wspomnę.

Miejscowość ta jest przedsionkiem Borów Tucholskich i oferuje kapitalne jak dla nas warunki treningowe. Przede wszystkim ogrom lasów dookoła, wygodne leśne drogi i urokliwe leśne jeziorka rozsiane po najróżniejszych miejscach w okolicy. Dodatkowo teren jest dość pofałdowany co jest dla nas kolejnym atutem tego miejsca, bowiem świetnie urozmaica nasz trening.

Dodatkowe atrakcje zapewniają dzikie zwierzaki. Nie spotkać na treningu jeleni, dzików czy saren to ogromna rzadkość. A do tego od czasu do czasu ukazuje się majestatycznie szybujący na niebie orzeł bielik, który z racji rzadkości występowania jest największym atutem tamtejszej fauny.

Po raz pierwszy ujrzałem tam orła w lutym 2007, potem w listopadzie 2008 i w marcu 2009. Dopiero jednak wczoraj miałem możliwość zrobienia mu zdjęcia. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie więcej takich okazji.

Ośrodek Sokole czynny jest cały rok. Zimą można umówić się tam na wycieczkę psim zaprzęgiem, czy wędkowanie spod lodu, natomiast lato to przede wszystkim woda. Ośrodek ciągle poszerza swoją ofertę i inwestuje w infrastrukturę, co owocuje coraz większą ilością chętnych do spędzenia tam czasu.
Zapraszamy:)
www.sokolekuznica.pl











poniedziałek, 21 grudnia 2009

I nastała zima

Wbrew wcześniejszym prognozom przyszła prawdziwa zima, jakiej od bardzo dawna nie było o tej porze roku.
Dla nas oznacza to wreszcie normalne warunki treningowe, które skwapliwie wykorzystujemy. Co prawda śniegu nie ma zbyt wiele i nadal musimy trenować na wózkach, ale temperatury pozwalają nam realizować ambitne plany treningowe. A to oznacza, że pokonujemy już regularnie dystanse dochodzące do sześćdziesięciu kilometrów w jednym ciągu.

W połowie stycznia przeprowadzimy pierwszą w tym sezonie jazdę 24-o godzinną.
Zaczynamy o 10.00 jednego dnia i kończymy o 10.00 następnego. Taka akcja pozwoli nam dokładnie określić w jakim stopniu jesteśmy przygotowani do wyprawy. Pojedziemy systemem jazda-odpoczynek, gdzie czasy pracy i przerw będziemy dostosowywać do warunków i samopoczucia, czyli dokładnie tak jak to będzie na Inarijarvi.
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to pokonamy w ten sposób 160-170 kilometrów.

Od dziesięciu lat pracujemy z psami zaprzęgowymi, ale one wciąż nie przestają nas zadziwiać. Ich możliwości fizyczne są wprost nieprawdopodobne! Kiedy wracają do domu po ciężkim, długim biegu, to zamiast zaszyć się w kojcach i odpoczywać wolą włóczyć się po wybiegu i bawić ze sobą. Prym we wszystkich zabawach wiedzie Luna, która jest zwierzem po prostu niezniszczalnym.

Kiedy zaprzęgowce są odpowiednio przygotowane, odżywione i wypieszczone to stają się zdolne do podejmowania zadań wręcz niewyobrażalnych! Dzięki temu potrafią przebiec 60 kilometrów, zatrzymać się na czterdzieści minut, aby coś zjeść, a następnie pokonać kolejne 30-40 kilometrów. A po pięciu, sześciu godzinach spania i jedzenia zacząć wszystko od nowa. I tak przez kilka dni pod rząd. Dla ludzi są to możliwości nieosiągalne i trudne do pojęcia jeśli się czegoś takiego nie miało okazji zobaczyć na własne oczy. Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, że możemy aktywnie brać w tym udział.

P.S.
Pisząc te słowa widzimy padający za oknem śnieg. Chyba następny trening będzie już na saniach.






czwartek, 3 grudnia 2009

Nareszcie mróz!

Dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie mieliśmy sposobność zrobić trening w warunkach zbliżonych do normalnych:) To znaczy, że było w miarę zimno, jakieś minus jeden. I jeszcze, to ostatnio luksus, nie padało. A na dodatek świeciło słońce! Niemal już zapomnieliśmy, że może tak być. Oby tak dalej, bo potrzebujemy zimna jak nie przymierzając kania dżdżu.

Ciepła i mokra aura wymusza skracanie bieganych dystansów oraz, co gorsze wywołuje falę psich przeziębień. Właśnie tak, haszczaki się przeziębiają! Dzieje się to kiedy zimą jest ciepło. Podobnie zresztą jak z ludźmi. Nas też dopadają grypy w taką pogodę.
Witamina C, rutinoscorbin dwa razy dziennie w paszcze chore i zdrowe (profilaktyka), a paszcz trzydzieści, więc mrozie nadchodź, bo roboty z tym kupa, a tej u nas nie brakuje. Roboty i kupy zresztą też:)

Natomiast światło w lesie było dzisiaj zupełnie odjechane!









Related Posts with Thumbnails