poniedziałek, 21 grudnia 2009

I nastała zima

Wbrew wcześniejszym prognozom przyszła prawdziwa zima, jakiej od bardzo dawna nie było o tej porze roku.
Dla nas oznacza to wreszcie normalne warunki treningowe, które skwapliwie wykorzystujemy. Co prawda śniegu nie ma zbyt wiele i nadal musimy trenować na wózkach, ale temperatury pozwalają nam realizować ambitne plany treningowe. A to oznacza, że pokonujemy już regularnie dystanse dochodzące do sześćdziesięciu kilometrów w jednym ciągu.

W połowie stycznia przeprowadzimy pierwszą w tym sezonie jazdę 24-o godzinną.
Zaczynamy o 10.00 jednego dnia i kończymy o 10.00 następnego. Taka akcja pozwoli nam dokładnie określić w jakim stopniu jesteśmy przygotowani do wyprawy. Pojedziemy systemem jazda-odpoczynek, gdzie czasy pracy i przerw będziemy dostosowywać do warunków i samopoczucia, czyli dokładnie tak jak to będzie na Inarijarvi.
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to pokonamy w ten sposób 160-170 kilometrów.

Od dziesięciu lat pracujemy z psami zaprzęgowymi, ale one wciąż nie przestają nas zadziwiać. Ich możliwości fizyczne są wprost nieprawdopodobne! Kiedy wracają do domu po ciężkim, długim biegu, to zamiast zaszyć się w kojcach i odpoczywać wolą włóczyć się po wybiegu i bawić ze sobą. Prym we wszystkich zabawach wiedzie Luna, która jest zwierzem po prostu niezniszczalnym.

Kiedy zaprzęgowce są odpowiednio przygotowane, odżywione i wypieszczone to stają się zdolne do podejmowania zadań wręcz niewyobrażalnych! Dzięki temu potrafią przebiec 60 kilometrów, zatrzymać się na czterdzieści minut, aby coś zjeść, a następnie pokonać kolejne 30-40 kilometrów. A po pięciu, sześciu godzinach spania i jedzenia zacząć wszystko od nowa. I tak przez kilka dni pod rząd. Dla ludzi są to możliwości nieosiągalne i trudne do pojęcia jeśli się czegoś takiego nie miało okazji zobaczyć na własne oczy. Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, że możemy aktywnie brać w tym udział.

P.S.
Pisząc te słowa widzimy padający za oknem śnieg. Chyba następny trening będzie już na saniach.






piątek, 11 grudnia 2009

I po mrozie

Tydzień temu cieszyliśmy się delikatnym mrozkiem, ale już na drugi dzień temperatura wróciła do swojej nienormalnej normy.
Cały tydzień dodatnich temperatur znowu ograniczał ilość pokonywanych przez nas kilometrów. I tak prawdopodobnie będzie przez cały czas naszych przygotowań.
Dlatego zwiększamy obecnie ilość treningów, nie zwiększając jednocześnie ilości kilometrów. Powoduje to niestety, że mamy znacznie mniej czasu na inne sprawy, ale innego wyjścia nie ma.
W tej chwili niemal nie mamy wolnego. Cały spędzamy na treningach i przygotowaniach, no i wciąż poszukujemy sponsorów.
A propos, oddychające spodnie firmy Husky spisują się doskonale, świetnie odprowadzają nadmiar ciepła dzięki czemu nigdy nie są mokre od potu wewnątrz. Przy pracy w takich warunkach, kiedy treningi zajmują nam wiele godzin, ma to ogromne znaczenie.






czwartek, 3 grudnia 2009

Nareszcie mróz!

Dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie mieliśmy sposobność zrobić trening w warunkach zbliżonych do normalnych:) To znaczy, że było w miarę zimno, jakieś minus jeden. I jeszcze, to ostatnio luksus, nie padało. A na dodatek świeciło słońce! Niemal już zapomnieliśmy, że może tak być. Oby tak dalej, bo potrzebujemy zimna jak nie przymierzając kania dżdżu.

Ciepła i mokra aura wymusza skracanie bieganych dystansów oraz, co gorsze wywołuje falę psich przeziębień. Właśnie tak, haszczaki się przeziębiają! Dzieje się to kiedy zimą jest ciepło. Podobnie zresztą jak z ludźmi. Nas też dopadają grypy w taką pogodę.
Witamina C, rutinoscorbin dwa razy dziennie w paszcze chore i zdrowe (profilaktyka), a paszcz trzydzieści, więc mrozie nadchodź, bo roboty z tym kupa, a tej u nas nie brakuje. Roboty i kupy zresztą też:)

Natomiast światło w lesie było dzisiaj zupełnie odjechane!









wtorek, 24 listopada 2009

HUSKY naszym sponsorem!


Jest nam niezwykle miło poinformować, iż dzięki uprzejmości Pana Romana Szczęsnego, wyłącznego dystrybutora na Polskę odzieży outdoorowej firmy HUSKY, otrzymaliśmy bardzo ciepłe kurtki i spodnie oraz ekstremalne śpiwory i namiot.
Sprzęt HUSKY przejdzie wraz z nami ostry lapoński test i na pewno go zaliczy.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą HUSKY na stronie huskypolska.pl oraz w dobrych sklepach z odzieżą turystyczną.

wtorek, 10 listopada 2009

Trening 10.11.09

Dzisiaj zrobiliśmy kolejny trening, tym razem dzielnie towarzyszył nam nasz syn Kacper, który kapitalnie spisuje się w roli "dog helpera" i tym sposobem uczy się opiekowania swoim przyszłym zaprzęgiem.

Anga po raz pierwszy jako główny lider







sobota, 7 listopada 2009

"Droga przez mękę"

Nasz eksperyment z trenowaniem podczas cieczki poniósł całkowitą klęskę!
Nasi faceci stopniowo wpadają w coraz większy amok, a dziewczyny myślą tylko o ...wiadomo czym.
Biegają tylko suczki, które są "po", a psy musimy szczególnie pilnować, bo mają oczywistą w tej sytuacji skłonność do agresji.
Najgorszy jest brak apetytu u chłopaków. Rekordzistą jest tym razem Moli, który nie je już piąty dzień. Na drugim miejscu jest Chief z czterema dniami na koncie. Z resztą jest niewiele lepiej.
I tak zmagamy się z takimi problemami. Trudno trzymać się planów treningowych, kiedy całe stado jest rozkojarzone i myśli zupełnie o czymś innym i na dodatek zwierzaki nie jedzą normalnie.
Chociaż dzisiaj zaświeciło światełko w tunelu:) Wyjście suczek na wybieg nie wywołało już takich emocji, jak chociażby jeszcze wczoraj. Jest zatem nadzieja na powrót do normalności.

poniedziałek, 26 października 2009

Media o nas

Dzisiaj ukazał się kolejny artykuł o naszej wyprawie. Tym razem temat podjął bydgoski portal internetowy mmbydgoszcz.pl
Jest nam bardzo miło, że rośnie grono ludzi zainteresowanych naszym projektem. Każde dobre słowo bardzo liczy się w trudnych i skomplikowanych przygotowaniach i na pewno zaprocentuje na Inari.
Jednocześnie portal mmbydgoszcz.pl objął naszą wyprawę patronatem medialnym.

poniedziałek, 19 października 2009

Jak trenujemy?

Przygotowujemy się do najważniejszej wyprawy naszego dotychczasowego życia, toteż musimy postępować w zgodzie z pewnymi maszerskimi prawidłami. Wszystko co robimy musi mieć swój cel, a my musimy być go świadomi. Tylko wtedy kiedy wiemy po co robimy dany trening, wykonamy go odpowiednio.
W tej chwili trenujemy w zaprzęgach mniejszych niż te, na jakich pojedziemy na wyprawie. Ma to na celu rozbudowanie masy mięśniowej u psów, przez to że w mniejszym zespole zwierzaki muszą indywidualnie pracować ciężej niż w większym zaprzęgu. Jest to zwyczajnie trening siłowy, który kontynuować będziemy przynajmniej do połowy listopada, kiedy to już w docelowych teamach zaczniemy po prostu połykać kilometry. Teraz stopniowo zwiększamy pokonywane dystanse. Praktycznie na każdym treningu dokładamy po dwa-trzy kilometry, tak aby pod koniec miesiąca bez problemu pokonywać 30-35 kilometrów.
Dystanse pokonywane w grudniu i styczniu dojdą do 700-800 kilometrów miesięcznie. Jest to niezbędne jeśli w marcu mamy za jednym zamachem przejechać 500 km w cztery doby.
Dotychczas wszystkie nasze złożenia realizujemy w 100%. Oby tak dalej.


Sami


Anga - czarna i Kala

Moli



Kacpi z Odynem
Related Posts with Thumbnails