poniedziałek, 29 marca 2010

Pierwsi Polacy dookoła Inarijarvi



23 marca o godzinie 12.45. zamknęliśmy pętlę wokół jeziora Inari. Jesteśmy pierwszymi Polakami, którzy tego dokonali.
To nasz ogromny sukces, będący ukoronowaniem lat trudnych przygotowań, lat planów i marzeń.
Dzisiaj ok. 4tej nad ranem wróciliśmy do domu po pokonaniu 2500km trasy z Inari do domu i próbujemy powoli wszystko ogarnąć.
W kolejnych dniach będziemy zamieszczać szczegółową relację z wyprawy w odcinkach w porządku chronologicznym. Mamy nadzieję zrobić to szybko, ale najpierw musimy się po prostu wyspać :)
Dziękujemy za wsparcie wszystkim naszym sponsorom i przyjaciołom, bez których wyprawa nie doszłaby do skutku.
Dziękujemy firmie Husky Polska za odzież, śpiwory i namiot.
Firmie Happy Dog za karmę dla psów.
Firmie Yeti za odzież puchową, polarową i termoaktywną bieliznę.
Firmie PCU Polskie Centra Ubezpieczeniowe za ubezpieczenie wyprawy.

Szczególne podziękowania i wyrazy ogromnej wdzięczności kierujemy do Kamili Kielar, za wsparcie w wielu sprawach związanych z wyprawą, za zorganizowanie Kacprowi fantastycznych czterech dni w Inari, za znakomite gotowanie, nigdy nie zapomnimy obiadu po powrocie z wyprawy. Bez Ciebie Kamilko nic nie byłoby takie proste! Pozdrawiamy.

Także ogromne wyrazy wdzięczności należą się Violetcie i Markowi Politowskim, którzy mieszkali przez te dwa tygodnie w naszym domu i zajmowali się jedenastką psów, które na wyprawę nie pojechały. Bardzo Wam dziękujemy.

sobota, 13 marca 2010

Team Syberiady

Marzenia czasem się spełniają. Już jutro 14. marca wyruszamy na wyprawę z naszych snów.Na razie wydaje się ona mało realna, bo tak jeszcze niedawno wszystko istniało tylko w naszych głowach. W naszych planach, a tu dziś jesteśmy w ferworze przygotowań, pakowania, ostatnich zakupów.
Teraz dopiero tak naprawdę wiemy jak skomplikowana jest realizacja takich marzeń i planów, ale do diabła warto! Naprawdę warto ciężko pracować, aby od czasu do czasu ziścić jakiś swój sen.

Jedenaście lat pracy, przygotowań, budowania psiego zespołu, i ludzkiego również. Jedenaście lat zdobywania doświadczeń - bezcenne.
Pewnie rok, czy trzy lata temu też byśmy dali radę objechać Inarijarvi dookoła, ale wcześniej coś nie było tak jak trzeba. Zawsze czegoś brakowało. Najczęściej pieniędzy, bo to one niestety najczęściej powalają najwspanialsze nawet projekty.
W tym sezonie jest jednak inaczej. Są sponsorzy, bo chyba wreszcie nauczyliśmy się z nimi rozmawiać. Zadziałała nasza własna firma i dała niebanalny wkład w wyprawę i wreszcie znaleźli się ludzie, którzy dzisiaj rozszerzyli team Syberiady i sprawili, że najtrudniejsze sprawy stały się duużo łatwiejsze.

Zawsze mieliśmy problem pod tytułem co zrobić z psami, które już nie biegają, a nie mogą przecież zostać bez opieki? Dzisiaj, dzięki wsparciu Violetty i Marka mamy ten problem z głowy. Jedenaście psów zostaje u siebie w domu pod ich czujną opieką.

Drugą palącą kwestią jest Kacper, nasz syn. Przecież dziewięciolatek nie odpuści takiego wyjazdu, nie ma mowy żeby został w domu, ale też nie pojedzie przecież z nami na samą wyprawę. I tutaj też uzyskaliśmy pomoc. Jedzie z nami Kamila Kielar, dziennikarka, fotograf i podróżnik. Jej podróżniczy portal Ekstra Podróże, jest patronem medialnym naszego projektu. Kamila okazała się tak wspaniała, że zgodziła się zająć Kacperkiem przez te kilka dni, kiedy my będziemy na jeziorze. Na dodatek na pewno zrealizuje super reportaż z wyprawy i wszystkiego dookoła.

Bez Kamili, Violetty i Marka byłoby nam bardzo trudno doprowadzić wyprawę do skutku. O ile w ogóle byłoby to możliwe.
Bardzo Wam dziękujemy dobrzy ludzie:)))

piątek, 12 marca 2010

YETI oraz HAPPY DOG

W ostatnim czasie dołączyły do naszego projektu jako sponsorzy dwie bardzo solidne firmy z "naszej" branży.

Yeti to producent docenianej na całym świecie puchowej odzieży i znakomitych puchowych śpiworów. Zawsze bardzo nam zależało na współpracy z tą właśnie firmą ze względu na wysoką jakość ich wyrobów. Marzenie się spełniło! Wśród naszej odzieży znalazły się puchowe kurtki, rękawice, polary, bielizna termoaktywna, a nawet kosmetyczka firmy Yeti.
Bardzo dziękujemy firmie za wsparcie.



Happy Dog natomiast to świetna karma dla psów. Prawdziwa niemiecka jakość, a do tego bardzo smaczna. Nasze psy po prostu za nią przepadają. I bardzo nas to cieszy, ponieważ znajduje się w niej wszystko to, co ciężko pracującym psom jest potrzebne.
Bardzo dziękujemy firmie Happy Dog oraz polskiej firmie Hobby z pod bydgoskiej Kobylarni, będącej wyłącznym dystrybutorem tej karmy na Polskę.

Wsparcie firm Yeti i Happy Dog jest dla nas bardzo istotne, gdyż nie sposób działać w polarnych warunkach bez dobrej odzieży i znakomitej karmy dla psów.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy!

sobota, 6 marca 2010

Wyprawa marzeń

Niemal za tydzień wyruszamy na naszą wymarzoną wyprawę. Od mniej więcej tygodnia załatwiamy wszelkie związane z nią sprawy i oczywiście wciąż trenujemy. Teraz testujemy buty dla psów i zgodnie z tym co przewidywaliśmy nie jest to proste. Niektóre psy nie interesują się tym co mają na łapach, inne wręcz przeciwnie. Długa droga przed nami zanim psiaki przyzwyczają się do nowej sytuacji. Na wyprawie będzie na pewno łatwiej, kiedy wszyscy zaczniemy działać jak automaty i wejdziemy we właściwy rytm.

Po odwilży zrobiły się bardzo ciężkie warunki do biegania, śnieg zrobił się mokry i ciężki. Dlatego zaczęliśmy jeździć na jednym dużym zaprzęgu zamiast na dwóch. Trenujemy czternastką psów lub szesnastką. Jest to najprawdopodobniej największy regularnie trenujący w tej chwili zaprzęg w Polsce. Jego moc jest ogromna!
W takim rytmie treningowym, biegając codziennie, zawsze co najmniej jeden pies ma dzień wolny od pracy i może się regenerować.
Będziemy tak robić już do niemal samego wyjazdu. Dotarcie do Inari zajmie nam prawdopodobnie cztery dni, więc psy będą miały dużo czasu na odpoczynek, śpiąc w przyczepie. One na szczęście potrafią wypoczywać w czasie jazdy i postojów.
Na pewno po podróży, jak zwykle, my będziemy wykończeni, a psy wręcz przeciwnie.

Ostatnio na pozycji trail leadera obok Saby pojawił się jak, za dawnych lat, Moli.
I trzeba powiedzieć, że powrót 9-cio latka, najstarszego psa w teamie, na pozycję będącą domeną młodych psów miał genialny. Trzymał wysokie równe tempo, przez co momentalnie praca Saby stała się o wiele bardziej wydajna, wszak ona jest leaderem prowadzącym bardzo delikatnie, oddając duże pole do popisu trailowi. Dlatego tak ważny jest pies biegający z nią w parze.
Dotychczas wydawało się, że Saba z Sami to para doskonała, jednak po tym co pokazał Moli zaczęliśmy mieć wątpliwości.
Problem tylko w tym, że Moli normalnie biega w zaprzęgu Darii, gdzie leaderami są Odyn i Anga. Czyżby czekało nas kolejne przemeblowanie?

Zdjęcia zrobione telefonem w przerwie pomiędzy kolejnymi rundami treningu. Biały pies na pierwszym planie to Moli, chłopak nie dziewczyna, jak sądzi wielu po imieniu:)





czwartek, 4 marca 2010

iWoman

Wczoraj na portalu iWomen ukazał się wywiad z Darią, w którym opowiada o psich zaprzęgach, wyprawie...zresztą poczytajcie sami na www.iwomen.pl

piątek, 12 lutego 2010

Szkolenie weterynaryjne

Dzisiaj dzięki uprzejmości Pana doktora Michała Połulicha z lecznicy weterynaryjnej "Wyżyny" w Bydgoszczy odbyliśmy pierwszą część "szkolenia weterynaryjnego", czyli "co zrobić, gdyby..."
Lecznica ta na co dzień zajmuje się naszymi psami, a teraz jej właściciel dr Michał Połulich przygotuje nas do tego, abyśmy byli w stanie pomóc naszym zwierzakom w trakcie wyprawy, gdyby taka pomoc okazała się niezbędna.

Dowiedzieliśmy się między innymi co zrobić jeśli któryś z psiaków rozetnie sobie opuszek łapy, jak poradzić sobie z biegunkami, czy jakich użyć leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych w konkretnych przypadkach. Doktor przygotuje też nam psią apteczkę i wyposaży ją we wszystko co może okazać się niezbędne.
Działać będziemy w terenie dość odludnym i w razie jakiejś choroby, czy kontuzji będziemy przynajmniej przez jakiś czas, zdani wyłącznie na siebie. Dlatego każda porada udzielona nam teraz może okazać się bezcenna w Laponii.

Dzisiejsze spotkanie było pierwszym z całej serii jaka nas jeszcze czeka, i szczerze mówiąc nie możemy się już doczekać następnej. Doktor Połulich to przesympatyczny człowiek, posiadający ogromną wiedzą, którą potrafi w przystępny sposób przekazać. A czyni to na dodatek z tak ogromną pasją, że każda rozmowa z nim na tematy "weterynaryjne" jest po prostu pasjonująca. A jako, że my też jesteśmy zdrowo zakręceni na punkcie naszej pracy, przeto świetnie się rozumiemy:)

czwartek, 11 lutego 2010

Plan wyprawy

Przygotowania do wyjazdu nabierają tempa. Nadszedł czas określenia w miarę dokładnego jego terminu. Na szczęście nie musimy uzależniać się od promów, bo nie ma potrzeby wcześniejszej rezerwacji przeprawy z Tallina do Helsinek i wystarczy po prostu stawić się w porcie i odpłynąć pierwszym promem, który będzie miał dla nas miejsce.
Jest to świetna wiadomość, bowiem odpada nam stres związany z koniecznością dotarcia na prom konkretnego dnia i o określonej godzinie. Ma to ogromne znaczenie, zważywszy iż do Tallina mamy prawie 1100 km, a następnie 1200 km do Inari.

Obecnie nasz plan wygląda następująco:
14.03.2010. - wyjazd do Tallina, portu w Estonii
15/16.03.2010 - przeprawa promowa z Tallina do Helsinek
18.03.2010. - mamy nadzieję pojawić się w Inari
19.03.2010. - pierwszy rekonesans po jeziorze Inari, pakowanie sprzętu i żywności
20.03.2010. - start Inarijarvi Expedition 2010
23/24.03.2010. - powrót do bazy

Wszystkie terminy mogą ulec delikatnej korekcie z rozmaitych, trudnych w tej chwili do przewidzenia powodów. Natomiast w ogólnym zarysie będziemy trzymać się tego planu, a jeśli wszystko pójdzie jak zakładamy, to wykonamy go w 100 procentach.
Zmieniliśmy decyzję co do czasu pobytu w Finlandii z planowanego miesiąca do nieco ponad tygodnia z kilku względów. Po pierwsze początkowo chcieliśmy mieć możliwość dłuższego pobiegania po śniegu, co jest ogromnie ważne dla psów, bo śniegu w Polsce zawsze było jak na lekarstwo. Ten powód odpadł całkowicie. Śniegu mamy w tej chwili u nas więcej niż w Laponii!

Po drugie mieliśmy kompletnie inny plan treningowy, który legł w gruzach z powodów pogodowych. Najpierw mieliśmy bardzo ciepły listopad i grudzień, a potem wielkie opady śniegu. Wszystko to spowodowało, że niemożliwe było wyjeżdżenie tylu kilometrów na treningach ile planowaliśmy. W związku z tym w drugiej połowie lutego i pierwszej marca wykonamy największą pracę treningową w całym tym sezonie. To z kolei spowoduje, że na treningi na Inarijarvi nie będzie już miejsca ze względu na normalne zmęczenie psów i nas.
Krótko mówiąc przygotowujemy formę na konkretny moment. Na czas pomiędzy 20 a 28 marca.
Przyjeżdżamy do Inari. Odpoczywamy po podróży jeden dzień. Robimy kilkugodzinny rekonesans. I ruszamy.
Teraz czeka nas najtrudniejszy etap przygotowań. Bardzo dużo treningów w ciężkich warunkach, przygotowanie sprzętu, kontrola weterynaryjna, badania lekarskie, przygotowanie i sprawdzenie samochodu i przyczepy, załatwienie opieki dla psów zostających w domu itp, itd.
Jednym słowem będzie gorąco!
Related Posts with Thumbnails